Koń jaki jest konsument widzi – odpowiedzialność przedsiębiorcy za wady zwierząt

Blog 04082015

Jakiś czas temu zostałem zainspirowany do zastanowienia się nad tym jaki wpływ na odpowiedzialność sprzedawcy za wady zwierząt w obrocie konsumenckim miała zeszłoroczna zmiana przepisów prawa konsumenckiego. Choć umowy, których przedmiotem jest zwierze nie są w obrocie konsumenckim szczególnie powszechne, to mogą mieć one duże znaczenie dla interesu konsumenta. (np. zakup rasowego pasa). Warto więc, by przedsiębiorcy, którzy zajmują się sprzedażą zwierząt w obrocie konsumenckim mieli świadomość ciążących na nich obowiązków.

Zacznijmy do tego, że, choć zgodnie z art. 1 ustawy o ochronie zwierząt z dnia 21 sierpnia 1997 r. zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą, to nie ma wątpliwości, że w sprawach w ustawie nie uregulowanych   do zwierząt stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące rzeczy. (art. 1 ust. 2). Ustawa o ochronie zwierząt nie reguluje odpowiedzialności za ich  „wadliwość”, a co za tym idzie odpowiednie zastosowanie znaleźć muszą w tym wypadku znowelizowane przepisy kodeksu cywilnego dot. rękojmi.

PROFESJONALISTA SPRZEDA ZWIERZĘ

Umowy dotyczące zwierząt co do zasady będą zawierane w okolicznościach typowych – innych niż umowy zawierane poza lokalem przedsiębiorstwa lub na odległość. Zwykle konsument nabędzie bowiem zwierzę w sklepie zoologicznym lub u hodowcy. Zgodnie z art. 8 UPK zrodzi to po stronie przedsiębiorcy określone obowiązki informacyjne, z których dla kwestii odpowiedzialności za sprzedawane zwierzę największe znaczenie będzie miał obowiązek poinformowania – najpóźniej w chwili wyrażenia przez konsumenta woli związania się umową – w sposób jasny i zrozumiały o:

  • głównych cechach świadczenia, z uwzględnieniem przedmiotu świadczenia – czyli w praktyce o właściwościach danego zwierzęcia, jego stanie zdrowia, cechach rasy oraz znanych cechach indywidualnych
  • przewidzianej przez prawo odpowiedzialności przedsiębiorcy za jakość świadczenia – czyli w praktyce o uprawnienia konsumenta wynikających właśnie z przepisów dot. rękojmi.

Choć nie istnieje wymóg by tego typu informacji zostały udzielona na piśmie to jednak w interesie przedsiębiorcy leży możliwość udowodnienia, że obowiązek ten został zrealizowany należycie. Należy przy tym pamiętać, że wykorzystywany w obrocie konsumenckim wzorzec umowy podlega kontroli pod kątem ewentualnego stosowania niedozwolonych postanowień umownych, a co za tym idzie należy ostrożnie korzystać z postanowień wyłączających lub ograniczających odpowiedzialność przedsiębiorcy za określone cechy zwierząt, które ujawnią się po ich nabyciu. To właśnie opis przedmiotu świadczenia jest miejscem, które powinno służyć do odpowiedniego zakomunikowania konsumentowi danych informacji, które mają w przyszłości przesądzić o zgodności z umową.

Jeśli konsument nabywa rasowego pas i zostaje zapewniony, że jest to pies wspaniale komunikujący się z małymi dziećmi to ewentualne problemy w tym zakresie mogą być podstawą  roszczeń, jeśli w rzeczywistości rasa ma całkiem inne cechy, o czym sprzedawca nie poinformował konsumenta przed zawarciem umowy.

CZY ZWIERZĘ MOŻE MIEĆ WADĘ

Jeśli chodzi o zwierzęta to bliższe jest mi poprzednie pojęcie niezgodności z umową, obecnie jednak należy pochylić się nad stosowaną odpowiednio definicją wady (art. 556 ze zn 1 k.c.). Tu jednak wracamy do punktu wyjścia, gdyż wada fizyczna zwierzęcia polega właśnie na jego niezgodności z umową. W szczególności zwierzę jest niezgodna z umową, jeżeli:

  1. nie ma właściwości, które zwierzę tego rodzaju powinno mieć ze względu na cel w umowie oznaczony albo wynikający z okoliczności lub przeznaczenia – pies obronny jest przygłuchy ;
  2. nie ma właściwości, o których istnieniu sprzedawca zapewnił kupującego, w tym przedstawiając próbkę lub wzór; – kot z rodowodem ze wskazanymi rodzicami pochodzi z innego miotu ; rybki opisywane jako przeznaczone do życia w warunkach zewnętrznych (ogród) wymagają temperatury wody 28 stopni;
  3. nie nadaje się do celu, o którym kupujący poinformował sprzedawcę przy zawarciu umowy, a sprzedawca nie zgłosił zastrzeżenia co do takiego jej przeznaczenia – koń nabywany dla celów wyścigowych kuleje – pies nabywany do dogoterapii agresywnie reaguje na dzieci;
  4. została kupującemu wydana w stanie niezupełnym – pies rasowy wydany bez rodowodu;

Jak widać zakres możliwości jest bardzo szeroki i nie chodzi tu tylko i wyłącznie o choroby zwierząt. Konsument może zostać wprowadzony w błąd w zakresie kosztów utrzymania zwierzęcia, jego predyspozycji czy też sposobu opieki.

W tym miejscu warto wskazać, że z dniem 25 grudnia 2015 r. doszło do uchylenia szczególnych regulacji dot. odpowiedzialności za wady fizyczne zwierząt, a więc art. 570 – 572 kodeksu cywilnego.  Przepisy te przewidywały niekorzystne dla kupującego regulacje dotyczące odpowiedzialności sprzedawcy za wady zwierząt wskazanych w rozporządzeniu wydawanym na podstawie art. 570 k.c.  Rozporządzenie Ministra Rolnictwa w sprawie odpowiedzialności sprzedawców za wady główne niektórych gatunków zwierząt z dnia 7 października 1966 r. obowiązywało niemal 50 lat i przewidywało zastosowanie złagodzonej odpowiedzialności w stosunku  do wad koni, owiec i norek.  O ile zakup owcy czy norki dla celów konsumenckich będzie miał raczej wyjątkowy, to zakup konia w obrocie konsumenckim może być bardziej powszechny. Oznacza to, że w odniesieniu do ww. zwierząt przepisy dot. odpowiedzialności za ich niezgodność z umowa uległy od 25 grudnia 2014 r. znacznemu zaostrzeniu.

Co do zasady sprzedawca jest odpowiedzialny za wady fizyczne, które istniały w chwili wydania zwierzęcia kupującemu lub wynikły z przyczyny tkwiącej w zwierzęciu w tej samej chwili.

Dla przepisów regulujących odpowiedzialność za niezgodność zwierzęcia z umową szczególnie istotne w praktyce może okazać się domniemanie istnienia wady w chwili nabycie zwierzęcia, o ile konsument stwierdzi ją w okresie 12 miesięcy od dnia wydania zwierzęcia. Oznacza to, że przykładowo w przypadku stwierdzenia choroby w tym terminie to przedsiębiorca będzie musiał wykazać, że nie jest to choroba wrodzona.

Drugi ważny termin to okres dwóch lat, w którym konsument może stwierdzić wadę zwierzęcia, przy czym zastanawia w tym wypadu czy możliwe byłoby odpowiednie zastosowanie skrócenia tego terminu do roku – tak jak dla rzeczy używanej – przez odpowiednie zastosowanie art. 568 par 1 k.c). Przez cały ten okres można zgłosić wadę przedsiębiorcy – niezależnie od terminu jej stwierdzenia.

Należy również pamiętać, że przepisów dot. odpowiedzialności za zwierzę przedsiębiorca w obrocie konsumenckim nie może wyłączyć ani ograniczyć. (art. 558 k.c.)

KOŃ JEST JAKI JEST I CO Z TEGO 

Niezgodność zwierzęcia z umową wiąże się oczywiście z  uprawnieniami przewidzianymi w art. 560 k.c.

Jeżeli zwierzę ma wadę, kupujący może złożyć oświadczenie o obniżeniu ceny albo odstąpieniu od umowy. W przypadku zwierząt najbardziej prawdopodobne wydaje się jednak żądanie obniżenia ceny. Trudno bowiem wyobrazić sobie „wymianę” zwierzęcia . W przypadku większości wad będą one miały również charakter obiektywnie nieusuwalny lub ich usuniecie (np. leczenie operacyjne) będzie znacznie utrudnione i może generować niewspółmierne koszty.

Jeśli chodzi o obniżenie ceny to nowa cena powinna pozostawać w takiej proporcji do ceny wynikającej z umowy, w jakiej wartość rzeczy z wadą pozostaje do wartości rzeczy bez wady. Należy również pamiętać, że kupujący nie może odstąpić od umowy, jeżeli wada jest nieistotna, co w przypadku zwierząt również otwiera pole do subiektywnej interpretacji.

W przypadku sporu nie obędzie się więc bez biegłego, gdyż stwierdzenie istotności wady czy też wyliczenie odpowiedniego obniżenia ceny wymaga wiadomości specjalnych.

Ostatecznie warto pamiętać również, że jeśli kupujący zdecyduje się jednak wadliwe zwierze oddać (odstąpienie od umowy) to, może on żądać naprawienia szkody, którą poniósł przez to, że zawarł umowę, nie wiedząc o istnieniu wady, choćby szkoda była następstwem okoliczności, za które sprzedawca nie ponosi odpowiedzialności. (art. 566 par 1 k.c.). W przypadku zwierząt szczególne znaczenie może mieć możliwość zwrotu kosztów odebrania, przewozu i  przechowania zwierzęcia.

PODSUMOWANIE

Zwierzę oczywiście rzeczą nie jest, jednak analizując przepisy dot. odpowiedzialności za jego wady trudno o inne odczucie. Wadliwość zwierząt w obrocie konsumenckim nie jest prawdopodobnie problematyką zbyt powszechną, warto jednak mieć na uwadze,  że przepisy regulujące odpowiedzialność przedsiębiorcy również uległy poprawie na korzyść konsumentów. By unaocznić problem wskażę, że jeśli konsument odniesie do sklepu zoologicznego martwe zwierzę, odstępując od umowy, to biorąc pod uwagę analizowane regulacje, przedsiębiorca będzie musiał włożyć sporo pracy, by udowodnić, że zwierzę jest martwe z przyczyn leżących po stronie konsumenta. Jeśli potraktować zwierzę jak towar konsumpcyjny, to okazuje się, że przedsiębiorca nie ma łatwo – szczególnie jeśli sprzedaje konie, które od 25 grudnia 2014 r. nie korzystają z uprzywilejowanych uregulowań.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ustawa o prawach konsumenta, Warto Wiedzieć i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

25 odpowiedzi na „Koń jaki jest konsument widzi – odpowiedzialność przedsiębiorcy za wady zwierząt

  1. Bielawa pisze:

    Temat bardzo ciekawy szczególnie, że w Polsce dokonuje się coraz więcej transakcji kupna/sprzedaży zwierząt i czasami na bardzo duże sumy.

  2. Asdfg pisze:

    Czy w związku z artykułem można liczyć na poradę odnośnie takiej sprawy?

  3. Kornelia pisze:

    Witam. Jestem hodowcą zwierząt i prowadzę działalności gospodarczej. Rozliczam sie składając deklarację podatku dochodowego od dochodów z działów specjalnych produkcji rolnej PIT6 t.j. dochód z działów specjalnych produkcji rolnej . Podatek płacę na podstawie norm szacunkowych dochodu z określonej jednostki produkcji zwierzęcej. Podobno tym samym podlegam przepisom Ministerstwa Rolnictwa, a nie przepisom handlu. Tak twierdzi znajomy lekarz weterynarii. Czy to możliwe?.

    • Niech za odpowiedź posłuży mi cyctat z jednego z orzeczeń sądowych, z którym co do zasady się zgadzam:

      Zgodnie z art. 43 1 k.c. przedsiębiorcą jest osoba fizyczna, osoba prawno i jednostka organizacyjna, o której nowa w art. 33 1 § 1 k.c., prowadząca działalność gospodarczą lub zawodową. Ustawa z dnia 23 grudnia 1988 r. o swobodzie działalności gospodarczej (Dz. U. z 1988 r. Nr 41, poz. 324 z późn. zm.) zawiera definicję działalności gospodarczej, stanowiąc w art. 2, ust. 2, że jest to zarobkowa działalność wytwórcza, budowlana, handlowa, usługowa oraz poszukiwanie, rozpoznawanie i wydobywanie kopalin złóż, a także działalność zawodowa, wykonywana w sposób zorganizowany i ciągły.

      W art. 3 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej zaznaczono, że przepisów ustawy nie stosuje się do działalności wytwórczej w rolnictwie w zakresie upraw rolnych oraz chowu i hodowli zwierząt, ogrodnictwa, warzywnictwa, leśnictwa i rybactwa śródlądowego, a także wynajmowania przez rolników pokoi, sprzedaży posiłków domowych i świadczenia w gospodarstwach rolnych innych usług związanych z pobytem turystów oraz wyrobu wina przez producentów będących rolnikami wyrabiającymi mniej niż 100 hektolitrów wina w ciągu roku gospodarczego. Należy podkreślić, że wyłącznie to dotyczy jedynie obowiązywania ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, nie ma wpływu na rozumienie pojęcia przedsiębiorcy na gruncie kodeksu cywilnego (vide: Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 21 maja 2013 r. VI ACa 1472/12). Tym samym hodowca zwierząt jest przedsiębiorcą jeśli spełnia przesłanki określone w art. 43 1 k.c.

      Definicja działalności gospodarczej ustalona w art. 3 ustawy o swobodzie działalności opiera się na trzech kryteriach: podmiotowym, funkcjonalnym oraz podmiotowo-funkcjonalnym. Z tego wynika, że w oparciu o kryterium podmiotowe, przedsiębiorcami mogą być jedynie podmioty posiadające zdolność prawną. Przy zastosowaniu kryterium funkcjonalnego, za przedsiębiorcę może być uznany podmiot, który prowadzi działalność gospodarczą i prowadzi ją we własnym imieniu. Co więcej, działalność gospodarczą wyróżniają pewne specyficzne właściwości, do których należy zawodowy (stały) charakter, związana z nim powtarzalność podejmowanych działań, podporządkowanie zasadzie racjonalnego gospodarowania oraz uczestnictwo w obrocie gospodarczym (uchwała Sądu Najwyższego z dnia 6 grudnia 1991 r., III CZP 117/91, OSNC 1992 nr 5 poz. 65). Działalność powinna mieć charakter zarobkowy, co oznacza, że nie może być nastawiona na zaspokajanie własnych potrzeb działającego, ani działalność typu non profit, lecz prowadzona odpłatnie, celem osiągnięcia zysku. Winna być ona prowadzona w sposób zorganizowany, w sposób ciągły, powtarzalny i planowy. Kryterium podmiotowo-funkcjonalne wiąże status przedsiębiorcy z faktem prowadzenia przed dany podmiot działalności gospodarczej we własnym imieniu, na własny rachunek. Jak słusznie wskazał Naczelny Sąd Administracyjny w Lublinie w wyroku z 14 stycznia 2000 r. (sygn. akt I SA/Lu 1231/98) analizując zakres pojęcia działalności gospodarczej nie można abstrahować od zamiaru podmiotu prowadzącego działalność. Co więcej, działalność nastawiona na osiągnięcie zysku (zarobkowa), zorganizowana stosownie do jej przedmiotu, niezależnie od tego czy jest zarejestrowana, jest traktowana jako działalność gospodarcza (por. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 21 maja 2010 r., II FSK 86/09).

      Mając powyższe na uwadze, Sąd uznał, że co do zasady, hodowcy kotów rasowych są przedsiębiorcami, za wyjątkiem tych, którzy prowadzą hodowlę w celu zaspokojenia własnych potrzeb.

  4. JD pisze:

    Bardzo ciekawy artykuł

  5. Cezary pisze:

    Dzień dobry,
    Zastanawia mnie kwestia właściwości sądu w razie sporu pomiędzy konsumentem, a przedsiębiorcą (hodowcą). Przykładowo zwierzę zostało zakupione/wydane nabywcy w hodowli (siedzibie przedsiębiorcy), tam też podpisano umowę, a zarazem w umowie, kierując się zasadą swobody zawierania umów, strony zgodnie ustaliły, że ewentualne spory poddają rozstrzygnięciu sądowi właściwemu miejscowo dla Hodowcy. W mojej ocenie nie mamy tu do czynienia ze stosowaniem jakiegoś regulaminu i klikaniem typu „akceptuję”, ani też „wzorem” umowy, który nabywca musi zaakceptować i nie podlega on żadnym negocjacjom. Czy w takiej sytuacji nabywca może skutecznie wnieść pozew do innego sądu np. właściwego dla jego miejsca zamieszkania? Innymi słowy, czy ten sąd może uznać się za właściwy? Z góry dziękuję za odpowiedź.

    • W takim wypadku nie warto zastrzegać właściwości będąc hodowcą – właściwość hodowcy będzie bowiem wynikać z przepisów ogólnych (miejsce prowadzenia działalności i miejsce wykonania umowy).

  6. Ania pisze:

    Mam pytanie zakupiłam dorosłą suczkę hodowlaną, hodowca od którego kupiłam psa zapewniał mnie, że pies nie ujada w nocy. Natomiast rzeczywistość okazała się inna pies ujada cała noc. Oczywiście to nie jest zawarte w umowie, sa to słowa wypowiedziane ustnie. Czy w takim wypadku prawnie moge spowrorem zwrócić psa do hodowliii?

    • Nie sądzę by udało się udowodnić, że doszło do takiego ustalenia między stronami, ale w teorii jest to możliwe – gdyż nie mówimy tu o wadzie tylko o właściwościach „rzeczy” o których zapewnił sprzedawca.

  7. Ibara pisze:

    Witam,
    Mam pytanie. Kupiłam konia, właściciel zapewniał, że nie przechodził on żadnych kontuzji (ustnie). Jak się później okazało (5 miesięcy później) koń miał złamaną kość rysikową, co wyszło na zdjęciach. Czy mogę oddać konia w ramach rękojmi?

    • Nie będzie to takie prost – zależy to od weterynaryjnej oceny czy jest to wada istotna oraz od możliwości udowodnienia zapewnienia o braku kontuzji. Dlatego polecam pisemne umowy z sensownie sformułowanymi oświadczeniami – zakup konia to nie zakup piwa 😉

  8. Ania pisze:

    Witam. Jestem hodowcą Owczarków Niemieckich Długowłosych. Mam problem ponieważ osoba, która kupila odemnie pieska w wieku 10 tygodni, napisala mi, że w wieku 5 miesiecy u psa wykryto ciężką dysplazje. Oskarża mnie, że jego weterynarz twierdzi, że my o tej chorobie wiedzielismy podczas sprzedaży, gdzie to jest niemożliwe ponieważ jest to zbyt młody pies aby to wykryć. Dodam jeszcze, iż rodzice i dalsze pokolenia są przeswietleni w kierunku dysplazji i są całkowicie wolni od tej choroby. Proszę mi powiedzieć czy ka jestem odpowiedzialna za chorobę tego pieska skoro rodzice i przodkowie to zdrowe psy? Równie dobrze może to byc też z winy włdciciela np. spowodowane złym karmieniem lub nadmiernym ruchem zwierzęcia bo skoro rodzice i przodkowie to zdrowe psy to wpływ na tę chorobę maja czynniki środowiskowe. Bardzo proszę o pomoc.

    • Niestety odpowiedzialność z tytułu rękojmi jest surowa i nie ma nic wspólnego z tym czy sprzedawca wiedział o wadzie. Jeśli pies jest chory to w terminie 1 roku od zakupu sprzedawca musiałby udowadniać, że choroba powstała z przyczyn leżących po stronie kupującego, po tym terminie to kupujący musi udowodnić, że choroba była wrodzona lub jej źródło miało miejsce przed nabyciem. Bez opinii biegłego w takiej sprawy nie da się rozstrzygnąć, ale jeśli mówimy o chorobie co do zasady wrodzonej to kupujący jest w uprzywilejowanej sytuacji.

  9. Papuga pisze:

    Dzień dobry, 6 miesięcy temu nabyłam papugę od polskiego hodowcy. W dniu kupna miałam pewne zastrzeżenia co do jej stopnia oswojenia( papuga teoretycznie ręcznie karmiona, a bardzo agresywnie reagująca na kontakt z ludźmi) jednak sprzedający zapewniał,że to normalne zachowanie w pierwszym kontakcie z nowymi osobami.Umowy nie sporządziliśmy, odebrałam jedynie część dokumentów ptaka. Sprzedawca zapewniał,że w razie problemów przyjmie papugę z powrotem. Mijał czas, papuga się nie przyzwyczajała, hodowca oczywiście nie chciał jej już przyjąć, pomimo,że słowa wypowiadał przy świadkach. Przez kilka miesięcy nalegałam aby doslano mi jej pełna dokumentację,jednak okazało się,że papuga pochodzi z zagranicznej hodowli a pan jest w tym przypadku jedynie pośrednikiem transakcji(posiada on swoją hodowlę i równocześnie sprzedaje zakupione od innych zwierzęta).Dokumenty mam od tygodnia, wg umowy przekazania wynika,że papugę nabyłam bezpośrednio z zagranicznej hodowli. Zastanawia mnie czy mogę odstąpić od umowy? Jest to sytuacja dla nas trudna jednak ciężko hodować papugę mogąca przeżyć 60 lat gdy ta Cię nie lubi. Czy wchodzi w grę oddanie jej lub zamiana na inną? Proszę o pomoc.

    • Dzień dobry, w mojej ocenie nie ma znaczenia fakt nabycia papugi z innej hodowli, jeśli jako konsument nie widziała Pani o tym w momencie sprzedaży i osoba dokonująca transakcji była dla Pani sprzedawcą. Inna spraw czy udałoby się udowodnić fakt zapewnienie o „oswojeniu” oraz (bardziej istotne) fakt przyznania Pani możliwości umownego odstąpienia przez sprzedawcę. To dość trudna sprawa pod kaem dowodowym, gdyż takie zapewnienie to Pani musi wykazać w procesie – pomijając już trudność w dowodzeniu, że papuga jest agresywna i się nie „oswaja”. Spór trudny i wymagający determinacji.

  10. K pisze:

    Dzień dobry,

    bardzo przydatny artykuł! Chciałabym zapytać o postępowanie w następującej sytuacji:

    sprzedałam konia na podstawie umowy ustnej (koń w momencie zakupu nie posiadał wad, był zdrowy), przed dokonaniem zakupu kupujący obejrzał konia i na tej podstawie zdecydował się na zakup. Po 3 dniach od zakupu kupujący stwierdził, że koń jest chory (bez konkretnych informacji/danych od weterynarza) i żąda zwrotu pieniędzy. Jakie są moje opcje w tej sytuacji?

    Za wszelkie informacje z góry dziękuję i pozdrawiam

    • Dzień dobry, to zależy od choroby konia – jeśli kupujący udowodni, że jej źródło było w zwierzęciu w momencie sprzedaży to możliwe jest podnoszenie roszczeń np. o umniejszenie ceny sprzedaży. To czy będzie możliwe odstąpienie od umowy zależy natomiast od możliwości wyleczenia zwierzęcia oraz od „istotności” choroby. Nie mając konkretnych danych i wiedzy weterynaryjnej w zasadzie niewiele można powiedzieć.

  11. Celestyna pisze:

    Witam, 13.11.2017 zakupiłam króliczka miniaturkę.Niestety po przyjsciu do domu okazało się ze królik nie chce jeść.Zabrałam go do weterynarza ktory zalecił karmienie przymusowe.Dziś stan królika sie pogorszył, więc znowu poszłam do weterynarza, okazało sie ze jest chory.Weterynarz stwierdził, iż królik musiał zostać zakupiony juz chory.zostały podane mu leki.Niestety po przyjsciu do domu, po paru godzinach królik zmarł.Czy zakup mogę reklamowac?

    • Reklamować Pani może, ale wykazanie takiego stanu faktycznego w ew. procesie byłby bardzo trudne i wymagało środków (na opinię biegłego). Hodowca będzie zapewne świadomy tego stanu rzeczy, co nie wróży sukcesu reklamacji na etapie przedsądowym.

  12. Ania pisze:

    Dzień dobry w niedzielę na podstawie umowy słownej zawieranej w obecności męża i nastoletnich dzieci nabyłam rasowego psa. Piesek źle się czuł od pierwszego dnia u nas – miał biegunki. W czwartek lekarz weterynarii podjął leczenie i badania. W piątek po teście okazało się że pies choruje na parwowirozę. Lekarz stwierdził, że musiałam zakupić chore zwierze. A choroba ta spotykana jest bardzo rzadko. Hodowca sam w czasie rozmowy telefonicznej naprowadził mnie na badania w kierunku choroby. Leczenie jest bardzo drogie. Każda wizyta to od 150 do 200 zł. Pies kosztował 1000 zł. Rokowania to 50 procent szans na wyleczenie. Czy mogę żądać od sprzedawcy zwrotu pieniędzy za psa oraz pokrycie kosztów leczenia? Bardzo proszę o pomoc.

    • Dzień dobry, na zasadach odpowiedzialności z tytułu rękojmi można żądać zmniejszenia ceny rzeczy sprzedanej ew. wymiany rzeczy na inną (czyli w przypadku zwierzęcia wymiany zwierzęcia). Można również odstąpić od umowy, jeśli wada jest istotna. Co do kosztów leczenia to ich dochodzenie byłby bardzo trudne, gdyż inne są zasady odpowiedzialności i sprzedawca nie do końca odpowiada na zasadach ryzyka (jak przy rękojmi) za to jakie koszty diagnostyki i leczenia zdecydował się kupujący ponosić. Sugeruję porozumieć się ze sprzedawcę w przedmiocie ew. zwrotu lub wymiany pieska.

      • Ania pisze:

        Dzień dobry, niestety mój piesek przegrał walkę z chorobą. Zgodnie z Pana sugestią porozumiałam się z hodowcą. Hodowca zwrócił koszt zakupu pieska oraz zgodził się pokryć połowę kosztów leczenia. Bardzo dziękuję za poradę. Pozdrawiam

  13. Karol pisze:

    Utożsamienie przez Pana hodowcy z przedsiębiorcą jest bardzo kontrowersyjne. Nie uwzględnia Pan istnienia tzw. hodowli domowych, których działalność nie ma przecież charakteru zawodowego( stałego); działalność takich hodowli często ogranicza się do pojedynczego miotu. Zakresy pojęć „przedsiębiorca” i „hodowca” krzyżują się, a nie pokrywają, czy zawierają. Może to mieć kluczowe znaczenie dla zainteresowanych.
    Podany przez Pana (4) przykład niezgodności z umową jest fałszywy; przynajmniej, jeżeli chodzi o największy w Polsce związek kynologiczny- PZKwP. Hodowca nie wydaje psa z rodowodem tylko metryką.
    Nie zauważyłem powiązania terminów i przesunięcia ciężaru dowodowego.
    Rozumiem charakter blogowego wpisu i brak miejsca na poruszenie wszystkich możliwych kwestii związanych z danym tematem, jednak z chęcią poznałbym Pana stanowisko odnośnie dwóch zagadnień:
    – odpowiedzialności sprzedawcy na zasadzie rękojmi w związku z dowolną chorobą – np. przeziębieniem- zwierzęcia( kupujący podnosi, że zwierze ma słabą odporność i wskazuje tę okoliczność jako wadę fizyczną)
    – gdy kupujący korzysta z rękojmi, sprzedawca może dowieść, że wada fizyczna powstała z winy kupującego; co w przypadku, gdy kupujący przed wystosowaniem roszczenia usunie wadę na swój koszt- w przypadku zwierzęcia przeprowadzi zabieg/ operację, uniemożliwiając sprzedawcy przeprowadzenie dowodu

    • Zgadzam się z Panem, że nie zawsze hodowca będzie przedsiębiorcą, natomiast mój wpis miał zwrócić uwagę, że często tak jest i brak zarejestrowania działalności nie wyłącza takiej kwalifikacji. Proszę zastanowić się nad hodowcą „domowym” który od kilku lat dwa razy w roku sprzedaje szczenięta i kocięta – w jakim celu to robi ?

      Co do wydania pas „bez rodowodu” – myślę, że mój przykład jest obrazowy i w zasadzie większości czytelnikom wiadomo o co w nim chodzi, ale nie jestem hodowcą, więc jeśli w opisanym przez Pana przypadku konieczne jest dla Pana posłużenie się słowa „metryka” to nie widzę problemu – proszę tak odczytać ten przykład.

      Ma Pan rację, wpis nie jest opracowaniem naukowym, ani poradą prawną, w zasadzie jego celem jest wskazanie, że nabywcy zwierząt też mają często prawa jako konsumenci, o czym wielu sprzedawców zapomina. Zupełnie pro bono w ramach komentarzy staram się pomagać konsumentom i przedsiębiorcom kierującym różne zapytania, zastrzegając przecież, że każdorazowo skorzystanie z takich informacji wymaga kontaktu z profesjonalistą, który dokładnie oceni konkretny przypadek.

      Co do opisanych przez Pana pytań, odpowiedzi na nie powinny być złożone i pewnie wymagałby określonych założeń, ale w ujęciu akademickim czy też, jeśli Pan woli, blogowym powiedziałbym tak w skrócie:
      – pewne choroby naturalnie występują u zwierząt i nie mogą stanowić o „wadliwości”, natomiast wykazanie obniżonej odporności zwierzęcia jako wady byłoby prawdopodobnie możliwe w praktyce, jeśli biegły stwierdziłby znaczne odstępstwo pod tym względem od zwierzęcia typowego – np. na podstawie historii chorób – na marginesie uwaga ogólna – to istny horror dowodowy
      – jeśli posługujemy się normami dot. rękojmi to nie ma możliwości uznania, że samodzielne „usunięcie wady” powoduje odpowiedzialność sprzedawcy na zasadach ryzyka za koszt jej usunięcia

      Mam nadzieję, że moją odpowiedzią udało mi się trochę poprawić Pana negatywne odczucia związane z zapoznaniem się z wpisem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*