Jedna za ostatnich decyzji Prezesa UOKIK uznaje za nieuczciwą praktykę rynkową kierowanie do konsumentów informacji o darmowym charakterze gry Wojna Czołgów, która w rzeczywistości jest wersją ograniczoną, gdyż skorzystanie z wielu dodatkowych opcji wymaga uiszczenia wynagrodzenia  za usługę. Czy słusznie ?

Tradycyjnie, co jakiś czas odnoszę się w ramach Blogu do aktualnego orzecznictwa Prezesa UOKIK w sprawach naruszeń zbiorowych interesów konsumentów.  Tym razem przybliżę nieco decyzję dotyczącą rynku konsumenckiego bliskiego również moim zainteresowaniom, a mianowicie gier multimedialnych.

Tak się składa, że śledzę rozwój rynku gier komputerowych, co do których w ostatnim czasie coraz śmielej wskazuje się, że mają olbrzymi potencjał biznesowy. Spektakularne sukcesy takich tytułów jak choćby Angry Birds, powodują również, że od dawna pojęcie gry nie wiąże się wyłącznie z komputerem osobistym lub konsolą stacjonarną. Upowszechnienie się smartfonów i tabletów sprzyja natomiast dynamicznemu rozwojowi rynku aplikacji (w tym gier) na urządzenia mobilne. Gry docierają do konsumentów wszędzie i z pewnością ich odbiorcami nie są obecnie wyłącznie osoby młode.

Konkurencja na rynku gier multimedialnych jest bardzo duża, a jedną z cech gwarantujących sukces jest powszechność zainteresowania danym tytułem. To dlatego w sklepach on-line typu App Store czy Google Play sukces tytułu mierzy się ilością ściągnięć. Jest to również powód, dla którego wielu twórców decyduje się oferować swoje tytuły w wersji darmowej lub w wersji ograniczonej, bazując na dochodach z reklam czy też z innych źródeł.

Tu pojawia się właśnie problem mikropłatności, które stają się rozwiązaniem coraz bardziej popularnym. W dużym skrócie mechanizm mikropłatności polega na tym, że w trakcie korzystania z darmowego produktu, możemy poprawić jakość swojej rozgrywki na skutek nabycia (już odpłatnie) dodatkowych opcji, mocy, doświadczenia, wyposażenia itp. Możliwości są w zasadzie nieograniczone.

Na taki system – jak wynika z treści decyzji Prezesa UOKIK z dnia 20 czerwca 2012 r. (sygn.RPZ- 61/24/11/JM) – zdecydowała się również CT Creative Team S.A. w Warszawie (serwis WapSter.pl). Przy czym w ramach akcji marketingowych gra Wojna Czołgów była reklamowana jako produkt dostępny „za darmo”. Problem „zdiagnozowany” przez Prezesa UOKIK to właśnie mikropłatności czyli faktyczna możliwość ulepszenia gry (nowe poziomy i możliwości rozgrywki) po dokonaniu stosownej zapłaty. Warto jeszcze zaznaczyć, że korzystanie z gry bez dokonywania odpłatności również było możliwe.

Prezes UOKIK ustalił, że informacje reklamowe były prawdziwe, ale podane w taki sposób, że mogły wprowadzić przeciętnego konsumenta w błąd. Błąd ten miał polegać  na tym, że konsument mógł być przekonany o otrzymaniu gry o pełnych właściwościach, co wyczerpuje przesłanki nieuczciwej praktyki rynkowej w rozumieniu art. 5 ust. 1 i 2 pkt 2 w zw. z art. 4 ust. 1 i 2 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym.

W uzasadnieniu decyzji znajduje się przykładowo takie stwierdzenie:

Dla konsumenta zainteresowanego tego rodzaju formą rozrywki znaczenie ma nie tylko samo otrzymanie gry za darmo i korzystanie z niej za darmo w ograniczonym, podstawowym zakresie, ale możliwość korzystania z gry całkowicie bezpłatnie na każdym jej poziomie.

W mojej ocenie omawiana decyzja „nie nadąża” nad rozwojem rynku aplikacji na urządzenia mobilne oraz błędnie ustala wzorzec przeciętnego konsumenta usług CT Creative Team S.A.

Oferowanie gier jako pełnowartościowych jest powszechną praktyką dystrybucyjną wielu wydawców aplikacji mobilnych (smartfony, tablety), znaną każdemu przeciętnemu konsumentowi, korzystającemu z takich rozwiązań. Przykłady pozycji Google Play lub App Store, które znajdują się w zestawieniach gier i aplikacji bezpłatnych, a zawierają w rzeczywistości mikropłatności można mnożyć w nieskończoność.

Przeciętny konsument tego typu produktów, za którego również się uważam, jest zadowolony, że może zapoznać się wnikliwie z oferowaną grą, a dopiero w przypadku rzeczywistego zaangażowania się w rozgrywkę rozważyć dokonanie płatności, w celu jej udogodnienia. W przypadku braku zaangażowania obejrzy ewentualnie reklamę i nie poniesie żadnych kosztów. Informacja o tym, że gra, która ma dostępne odpłatnie poziomy i upgrade jest darmowa nie wprowadza błąd, jeśli w istocie można grę ściągnąć i wykorzystać za darmo. W tym kontekście uzasadnienie Prezesa UOKIK dotyczące ustalenie wzorca konsumenta nie powinno być uznane za prawidłowe.

Trudno oczekiwać, by na tak ukształtowanym rynku wytwórca gry mobilnej mógł konkurować z innymi wytwórcami, skoro w opinii Prezesa UOKIK nie może podkreślać, że jego produkt jest darmowy (jeśli zawiera mikropłatności za dodatkowe funkcjonalności). Gdyby Prezes UOKIK zechciał być konsekwentny to musiałby wybrać się do głównych marketów elektronicznych oferujących aplikacje mobilne, by „siać tam spustoszenie” decyzjami o analogicznej treści.

Mam nadzieję, że CT Creative Team S.A. nie złożyło broni i już zaangażowało swoje czołgi do walki z omawianą decyzją UOKIK. Jeśli tak jest, życzę powodzenia na froncie.

3 komentarze

  • Pani Magdalena Dębska z CT Creative Team S.A. potwierdziła, że Spółka odwołała się od omawianej decyzji wskazując m.in. na błędną interpretacje definicji konsumenta. Jeśli uzyskam informacje o dalszych losach postępowania w tej sprawie niezwłocznie się nimi podzielę.

  • Janusz Nitkiewicz pisze:

    Ulepszenia gry ; )? Wyobraźmy sobie, że w szachach dokupujemy sobie dodatkowego hetmana i jak grać uczciwie z kimś takim. Też trzeba dokupić hetmana, czy dwóch, inaczej Kasparow jest bez szans. Kantowanie w zasadach gry, tak bym to nazwał. A cel, proste wciągnięcie w nieuczciwą grę i okradzenie. Sprzedając się takie hetmany na prawo i lewo, zawsze zmuszając kupujących do ulepszania gry. Okrada się obie strony, dając w efekcie jednej ze stron możliwość do nieuczciwego zwycięstwa

  • Panie Januszu, dziękuję za komentarz. Co do zasady zgadzam się, że są gry, które mogą zostać wypaczone przez taki system, jednak z drugiej strony lepiej móc zagrać, nawet przegrać i się przekonać czy warto zainwestować w rozrywkę, jak kupować „kota w worku”.

Zostaw komentarz

*